Smyczki dla kontrabasistów

   Zdzislaw Prochownik                             
   
1196 Grosvenor Ave.         
   Winnipeg, Manitoba
   Canada R3M 0N9
   tel. (204) 831-0055

email; prochownik@mts.net   or prochownik@hotmail.com    

Prosze wpisac adres manualnie.

   Skype Me™!   

Od 1975 roku mieszkam w Kanadzie. Pochodzę z Bielska-Białej gdzie ukończyłem Liceum Muzyczne i klasę kontrabasu u prof. B. Nancki. Wyższe studia podzieliłem pomiędzy Akademią Muzyczną w Warszawie u prof. T. Pelczara i Uniwersytetem McGill w Montrealu. W 1974 zdobyłem wyróżnienie na Pierwszym Ogólnopolskim Konkursie Kontrabasistów w Poznaniu. Od 1978 roku pracuje jako muzyk kontrabasista w pierwszych pulpitach orkiestr w Edmonton, Montrealu i Winnipegu. Zawsze fascynowała mnie budowa dobrego smyczka. Zacząłem eksperymentować w wolnych chwilach i po jakimś czasie stało się to moją pasją Techniki uczyłem się u znanego Jean Grunbergerera we Francji, ucznia Emila Oucharda. Zarówno niemiecki jak i francuski smyczek jest skonstruowany z myślą o dzisiejszych wzrastających wymogach gry na kontrabasie. Robiąc smyczek koncentruje się od samego początku na tym, żeby miał silny, jasny, czysty dźwięk i reagował bardzo szybko. 

Każdy smyczek zrobiony jest wyselekcjonowanego drewna Pernambuco, testowanego ultradźwiękami dla zbadania
giętkości i wytrzymałości. Żabki wykonane są ze srebra i hebanu. Moje smyczki robione są na wzór najlepszych jakie znalazłem, są nieco inne. Dla kontrabasistów, którzy są przyzwyczajeni do cięższych smyczków jest to na pewno szokujące ale po krótkim czasie szybko się przyzwyczają do szybkiej reakcji lżejszego smyczka. Po co walczyć z grawitacją, ryzykować kontuzją jeśli można dokonać tego samego mniejszym nakładem pracy i wysiłku. Wszystkie moje smyczki mają dosyć duże wygięcie a dystans pomiędzy włosiem i drewnem jest trochę mniejszy niż w innych smyczkach, dlatego są one wskazane dla muzyków, którzy wydobywają dźwięk nie wywierając nacisku . Wszystkie smyczki posiadają bardzo dobry kontakt ze struną jak również świetnie skaczą Używam białego kanadyjskiego włosia, które moim zdaniem jest najlepsze.
Francuski model posiada opaskę z gumy lateksowej dla wygody kciuka. Każdy smyczek jest sprawdzony przed wysyłką
przeze mnie lub moich kolegów podczas prób i koncertów w filharmonii, w której obecnie pracuje jako kontrabasista.. Sprawdzając moje smyczki zalecam porównywanie ich z innymi poprzez granie różnych rodzajów trudnych pasaży jak również słuchanie brzmienia z dystansu kilku metrów. Długość włosia obydwu modeli smyczków wynosi około 55cm. 

Gwarantuję znakomitą jakość i pełną satysfakcję. Wykonuje również smyczki do innych instrumentów. Mają one podobne techniczne właściwości i ceny. Moje smyczki są obecnie używane przez wielu muzyków w liczących się orkiestrach na całym świecie jak również są polecane i kupowane przez studentów Paula Ellisona, Francois Rabbath i innych znanych profesorów kontrabasu. 

Oto niektóre wypowiedzi:
"PHANTASTISCH!" - Ludwig Streicher 1994
"BRAVO!
" - Francois Rabbath 1995
"I enjoy using your bow very much. Sixteenth-note passages seem easier to play with more clarity of pitch and articulation." - Clifford Spohr, Principal Bass, Dallas Symphony Orchestra 1993
 "Bows which do all tricks." - George Vance, The Bass Project in Washington
"Z. Prochownik understands bass and the bass bow. I've played at least fifteen of his bows, both German and French models, and many of them are as good as anything I've played on. He understands balance and tension in the stick and how to fine tune an individual piece of wood. He reworked my award-winning Nuedorfer and actually improved its performance. My other bow is a Prochownik." - Eric Hansen, Principal Bass, Winnipeg Symphony Orchestra 1994
 "My other bow is a Sartory." - Stan Label, Assistant Principal Bass, Winnipeg Symphony Orchestra 1993
 " Twoje smyczki to  najlepsze z wszystkich nowych  smyczków  jakimi grałam." - Betty Girko, Dallas Symphony Orchestra 1994
 

"Thank you for your incredible craftsmanship and most amazing German bow I have ever played." - David Moore, Los Angeles, CA 1993 
"The bow is beautifully made and I really enjoy playing with it." - Angela Schefield, London, England 1990
"The bow is well made from an excellent piece of wood, draws a fine sound, and has a very good response and balance." - Jan Urke, Principal Bass, Edmonton Symphony Orchestra 1991
"I can't tell you how much I enjoy playing with your bow."- Jeff Hall, Dallas, TX 1995 
"Thank you for the wonderful bow." - E. Browning, Perth, Australia 1995
"I like the bow and I am looking forward to getting another." - Thomas Lederer, Co-principal, Dallas Symphony Orchestra 1995 
"Thanks for my new bow. It suits my playing and is a fun alternative to my Grunberger and Victor Fetique!" – Quebec Symphony Orchestra, double bass teacher at Conservatoire de musique de Quebec 1996 

"Good loud and full sound! Every note is easy to play, spiccato is perfect." - Barbe Thierry, solo bassist,  Opéra  Bastille, Paris 1996
Gram znakomitymi smyczkami Zdzisława Prochownika, które umożliwiają mi wykonywanie najdrobniejszych niuansów artykulacyjnych. Smyczki te zapewniają duży dźwięk jak i precyzyjny kontakt ze struną w najdelikatniejszych momentach w muzyce. Świetnie sprawdzają się w ogromnym repertuarze Wiener Staatsoper od Dionizettiego po Berga. Grając smyczkiem Zdzisława wygrałem miejsce w Wiener Philharmoniker.”   Bartosz Sikorski – kontrabasista  2001

“I purchased a bow from you about two years ago. I am extremely pleased with it and everyone who tries it out thinks it is incredible”. Bill Bentgen Cross Junction, Virginia 2001

“The bow is fantastic.”  Enzo Figliuzzi , Vancouver 2002

“Dzieki Pana smyczkowi niuanse artykulacyjne sa nieporownywalnie latwiejsz w realizaci,a prawa reka moze byc duzo bardziej swobodna. Pozdrawiam serdecznie-Natalia, studentka p.Olkiewicz “ Wroclaw  Poland  2002

“The tone that the three bows produced on my bass was amazing. The 126 brought the low tones out of my bass and did not over highlight the highs.  It all also sounded good in orchestra as well as solo playing.  I am very happy with it”.  A.J. Topp, Tampa FL 2002    

"I am really happy to inform you that after 4 years looking for a bow, I have finally found it! I really like the bows you sent me, specially one of them, so I'm buying it."   Jose A. Luque Osuna  Spain 2003  

" I still can't believe the tone it gets out of my bass.  It's like I went out and bought a whole new bass!"  Matt Stromberg   Kearney NE   USA  2004 

"It has transformed my playing and I'm so happy with it, it's perfect for both solo and orchestral playing!  Best wishes and many thanks, Nicki Davenport"   UK  2004   

"With my bass, your bow sounds wonderfully clear, I love the way it draws over the string, it feels amazing from tip to frog, it bounces incredibly and has a wonderful punch to it and the list goes on." Jordan O'Connor  Toronto  2007

"The Sartory is simply a pleasure to work with, playing with it is  practically effortless! My bass has never sounded better! I will definitely be recommending your bows to my friends!"
Patrick A.  Montreal  2007

"Hi ! I'm still in the National Symphony here in Dublin, very pleased with the bow I purchased 2 years ago"..  Edward Tapceanu 2007   

"I really love it and it fits well in the hand and gets a great tone from both my basses! Thanks - it's really a great piece of craftsmanship." L. Fantasia L.A  USA 2008  

"I currently use a "master" old French bow and to be very honest and serious your bows sound better and are easier to play"  Calvin  Marks.  Toronto  2008

   "The bow I like most is one of the most responsive and articulate bows I have ever played - bravo" - David Odegaard Texas 2008 

"As I thought, the bows are wonderful, the light one it's incredible precise and the 124-126 grams full of harmonics, all of them suitable for every piece, from solo to orchestra playing. Thank you very much for your excellent art."  il primo contrabbasso della "Orquesta Sinfónica de Galicia" Spain -2009.                                                                   

Copyright ©2009  Zdzislaw Prochownik .

http://www.polishwinnipeg.com/058.htm#Z.Prochownik

 

WYWIAD ZE ZDZISŁAWEM PROCHOWNIKIEM
 


Dziś wywiad ze znanym artystą muzykiem, kontrabasistą Zdzisławem Prochownikiem. Pan Zdzisław jest utalentowany nie tylko muzycznie, posiada również zdolności manualne, organizatorskie i wiele innych. Wielu utalentowanych ludzi nie wykorzystuje swoich zdolności nie korzysta z szans jakie daje życie. Zdzisław Prochownik należy na szczęście do innej grupy ludzi dlatego o tym co udało mu się osiągnąć można
 napisać  książkę.


Z jakich stron Polski Pan pochodzi i kiedy Pan przyjechał do Kanady?

Pochodzę z Bielska Białej i tam się wychowałem. Do Kanady przyjechałem po trzecim roku studiów na krótkie wakacje odwiedzić siostrę w Montrealu a zatrzymałem się na następne 33 lata. Z Polski wyjeżdżać nie musiałem, nie było mi źle. Radziłem sobie doskonale. Dostałem się do Filharmonii Narodowej i moja kariera rozwijała się bardzo dobrze. Kiedy przyjechałem na wakacje do siostry właściwie przez przypadek spotkałem profesora kontrabasu, który zaproponował mi stypendium i w ten sposób dostałem się na Uniwersytet McGill w Montrealu. Poprosiłem Rektora Akademii Muzycznej o urlop dziekański. Niestety w odpowiedzi na moją prośbę o urlop otrzymałem pismo o skreśleniu mnie z listy studentów z powodu pozostania poza granicami kraju i podjęcia studiów za granicą bez zgody Uczelni. Dostanie się w Kanadzie na prestiżową Uczelnię było dla mnie zaszczytem, i ogromna szansą. To, w jaki sposób władze mojej polskiej Uczelni potraktowały moją prośbę o urlop dziekański bardzo mnie zezłościło i ta złość nie przeszła mi do dzisiejszego dnia.

Kiedy zaczęło się Pana zamiłowanie do muzyki czy pochodzi Pan z rodziny muzyków?

Mój ojciec, był umuzykalniony. Jeszcze przed wojną bardzo dobrze grał na trąbce. Mój ojciec miał świetny słuch muzyczny. Potrafił bez specjalistycznych przyrządów bezbłędnie nastroić fortepian. Gdy miałem 6 lat to ojciec przyniósł do domu od kolegi mały akordeon, taki do zabawy. Zacząłem grać sam i męczyłem wszystkich domowników, bo grałem cały czas a na początku nie przypominało to muzyki, którą można słuchać. Uparcie grałem, aż zaczęły mi wychodzić melodie. Moje pierwsze zarobione pieniądze to płatne granie dla robotników robiących niedaleko mojego rodzinnego domu drogę. Miałem wtedy 8 lat. W wieku 12 lat dostałem prywatnego nauczyciela i zacząłem uczyć się nut.

Gdzie zdobywał Pan wykształcenie, co zdecydowało o wyborze kontrabasu?

Liceum muzyczne w klasie kontrabasu ukończyłem w Bielsku Białej a potem dostałem się do Akademii Muzycznej w Warszawie. Po pierwszych trzech latach studiów w Warszawie udało mi się dość dobrze stanąć na nogi. Na stałe grałem w Teatrze na Targówku, z Danutą Rin nagrałem płytę- Gdzie Ci mężczyźni... Pracowałem bardzo dużo i odnosiłem sukcesy jednak jak wspomniałem wcześniej nie skończyłem studiów w Polsce. Na początku musiałem ciężko pracować w Kanadzie, ale udało mi się skończyć Uniwersytet McGill.
Kontrabas to właściwie nie ja wybrałem. Gdy miałem 13, 14 lat mój nauczyciel, który uczył mnie gry na akordeonie a także nut podpowiadał, że powinienem kształcić swoje umiejętności muzyczne. Poszedłem, więc do liceum muzycznego na przesłuchanie i dyrektor stwierdził, że oczywiście przyjmą mnie tylko, że nie mają akordeonu, więc zaproponował „jesteś taki wysoki to pasowałbyś do kontrabasu, więc może kontrabas?” Nie wiedziałem nawet jeszcze za dobrze jak kontrabas wygląda, ale zgodziłem się i tak zaczęła się moja przygoda.

Z jakimi orkiestrami Pan grał?

Jest bardzo dużo zdolnych muzyków i niesamowicie duża konkurencja. Kiedy starałem się o pracę w orkiestrze symfonicznej to na takie przesłuchanie, a można by powiedzieć konkurs przychodzi zawsze 30, 50 kandydatów i kiedy się chce grać z jakąś orkiestrą to nie można być drugim gdyż dostaje prace tylko ten pierwszy, ten kto jest najlepszy. Mój pierwszy konkurs po drugim roku studiów to był konkurs kontrabasistów w Poznaniu w 1974 roku gdzie doszedłem do finału i zająłem III miejsce. Wracając do orkiestr to wygrywałem „konkursy” i grałem z czterema orkiestrami. W Polsce z Filharmonią Narodową a w Kanadzie z Montreal Symphony, Edmonton Symphony i od 25 lat do dnia dzisiejszego cały czas gram z Winnipeg Symphony.

 


Zdzisław Prochownik ze Stanisławem Skrowaczewskim światowej sławy dyrygentem i kompozytorem, który pracował z wieloma znakomitymi orkiestrami świata, najwięcej w Stanach Zjednoczonych


Czy jest coś w Pana karierze muzyka, co w szczególny sposób Pan zapamiętał?

W Montrealu nagrywałem pierwsze płyty CV i te nagrania zdobyły wiele nagród i do dzisiejszego dnia są doskonałe orkiestrą wtedy dyrygował, Charles Dutoit. Potem tu w Winnipegu mieliśmy jednego z najlepszych dyrygentów Andrey Boreyko, (którego ojciec był Polakiem) i z nim pracowałem 4 lata. Coś mi podpowiadało, żeby nagrać koncert z Maestro Andrzejem Boreyko. I to mi się udało. Był to jego ostatni, pożegnalny koncert. Zmontowałem go sam na domowym komputerze i wydałem na płycie DVD. Jest to dla mnie ciągle coś bardzo wyjątkowego, co udało mi się w moim życiu muzycznym zrobić. Krytycy muzyczni ocenili to nagranie jako jedno z lepszych, porównywalne z dużymi profesjonalnymi nagraniami. To był jeden koncert, jedno nagranie, tylko 3 kamery (zwykle używa się około 8).


Andrey Boreyko i Zdzisław Prochownik



Czy jest Pan również pedagogiem?

Współpracuje z Uniwersytetem Manitoba i czasami prowadzę lekcje mistrzowskie. Studenci przyglądają się mojej grze a kiedy sami grają, koryguje ich błędy, udzielam wskazówek. Prywatnych lekcji nigdy nie udzielałem.


Wiem o wspaniałym Festiwalu Polskiej Kultury, którego był Pan organizatorem proszę o tym opowiedzieć?

Chcę powiedzieć, że mieszkańcy Winnipegu widzą nas Polaków jako ludzi w regionalnych strojach tańczących przy ludowej muzyce. Tutaj tylko i wyłącznie pokazuje się folklor i tak Kanadyjczycy nas widzą. Podejmowano próby, ale w sumie niewiele zostało robione w tym kierunku by to zmienić. Mamy przecież czym się chwalić, więc postanowiłem coś z tym zrobić i pokazać kulturę polską środowisku kanadyjskim, nie nam samym, którzy własną kulturę doskonale znamy. Poziom tego, co Polacy i polscy artyści robią w Winnipegu jest bardzo wysoki, godny uznania przez wszystkich tylko cały czas żadna organizacja polonijna nie zadała sobie trudu by pokazać to społeczności Kanadyjskiej. Pod koniec lat 90-tych zaszczycono mnie funkcja prezesa istniejącej już, prowadzonej wcześniej przez sędziego Dubienskiego organizacji, dzięki której miałem możliwość zrealizowania marzeń mojego poprzednika. Mam dużo satysfakcji z tych Festiwali. Robiłem je wspólnie z żoną Małgorzatą. Bez niej pewnie poddałbym się i zrezygnował w połowie tego projektu. W organizację tego Festiwalu zaangażowała się bardzo niewielka grupa Polaków- wolontariuszy a że było to ogromne przedsięwzięcie to udało nam się zorganizować tylko dwa takie Festiwale. Pierwszy w 1999 roku i ostatni w roku 2002. Festiwal trwał 2 tygodnie a w każdym dniu miały miejsce różne niezwykłe wydarzenia artystyczne. Były to koncerty muzyki klasycznej, jazz, filmy, przedstawienia teatralne, wystawy: malarstwa, grafiki, szkła, plakatów, znaczków... Zapraszani byli wyjątkowi artyści różnych dziedzin między innymi muzycy: Adam Makowicz, Michał Urbaniak... Udział w tych wydarzeniach brała bardzo duża grupa ludzi i wszystko było nagrywane i prezentowane przez telewizję CBC i popularyzowane w stacjach radiowych Winnipegu. Polska poezja i literatura prezentowana była w kanadyjskich księgarniach. Współpracowaliśmy też z Wydziałem Teatru University of Winnipeg, chórem University of Manitoba z Winnipeg Symphony Orchestra i Winnipeg Art Gallery.


Pierwszy Festiwalu Polskiej Kultury otwarcia dokonał były gubernator generalny Kanady Edward Schreyer oraz Ambasador RP w Kanadzie Bogdan Grzeloński


Zdzisław Prochownik z Michałem Urbaniakiem po koncercie na  drugim Festiwalu Polskiej Kultury w Winnipegu

Czy planuje Pan organizacje kolejnych Festiwali Polskiej Kultury?

Nie mam takich dużych planów. Polonijne organizacje niechętnie pomagają wręcz powiem coraz bardziej zamykają się dla społeczności kanadyjskiej a dla jednego człowieka mającego do pomocy tylko kilku cennych wolontariuszy to zbyt duży wysiłek, zbyt duże przedsięwzięcie. Jest też masa ograniczeń. Niech wspomnę prawa, które rządzą np. Kongresem Polonii Kanadyjskiej są z lat 40- tych i nic się w nich nie zmieniło do dnia dzisiejszego. Jakiś okres czasu byłem wice- prezesem KPK i miałem można powiedzieć związane ręce. Nie udało mi się nic zmienić, nic zorganizować. Dlatego zrezygnowałem. Wszyscy dobrzy ludzie próbują coś zmienić. Znam wiele osób w Winnipegu zaangażowanych, aktywnych entuzjastów, ale są to jednostki. A to za mało. Żeby coś miało szanse na powodzenie potrzebna jest większa liczba osób widzących ten sam cel.

Jest Pan muzykiem a także lutnikiem, kiedy Pan zainteresował się lutnictwem?

O, to było wtedy, gdy zgubiłem smyczek. Grałem w Montrealu, graliśmy w studio i gdzieś zawieruszył się mój smyczek. Do dzisiejszego dnia nie znalazłem go, po prostu zniknął i już go nie znalazłem. Smyczki są dostępne i już nawet za 50 dolarów można kupić i one wyglądają jak smyczek tylko, że nie grają. Gdy się jest zawodowym muzykiem to trzeba mieć zawodowy smyczek, który gra. Z racji, że jestem bardzo uzdolniony manualnie i lubię majsterkować postanowiłem zrobić smyczek. Zacząłem szukać, aż w końcu znalazłem. Zrobiłem kilka smyczków dla zabawy. Jeden mi wyszedł świetnie i od tego czasu robię smyczki i bardzo to lubię.

Gdzie i od kogo uczył się Pan lutnictwa?

Postanowiłem nauczyć się jak robić bardzo dobre smyczki, bo w brew pozorom zrobienie bardzo dobrego smyczka wcale nie jest łatwe. Znalazłem jednego z najlepszych żyjących lutników we Francji Jana Grunbergera. Nawiązanie z nim kontaktu zajęło mi bardzo dużo czasu gdyż Francuzi nie są otwarci i chętni do pokazywania swoich rzemieślniczych „sztuczek”, które mają tam ponad 100. letnie tradycje. Pojechałem do Francji by przez tydzień móc przyglądać się, zapłaciłem 500 dolarów na dzień by móc siedzieć i patrzeć. Warto było. Podpatrzyłem parę rzeczy i teraz robię dobre profesjonalne smyczki dla muzyków na całym świecie.

Z czego robi się smyczki, jakich materiałów Pan używa?

Najważniejsze w smyczku jest drewno, z którego jest zrobiony. Trzeba używać bardzo twardego drewna, polski dąb jest nieprzydatny, bo do smyczków używa się super twardego drewna brazylijskiego. Jest dwa trzy rodzaje drewna, które jest przydatne. Wybrać trzeba najlepsze deski z idealnymi, gęstymi słojami a potem zaczyna się żmudne struganie smyczka a, żabka wytoczona z drewna hebanu czy włosie to już tylko dodatki. Dla zawodowców robi się smyczki wysokiej jakości z najlepszych materiałów.



Jakie jest Pana zdanie na temat instrumentów, na których powinni uczyć się początkujący muzycy czy mogą używać tańszych a co za tym idzie gorszej jakości instrumentów?

Ja nie polecam tanich  instrumentów i smyczków, bo one nie grają tak jak powinny, trzeba z nimi walczyć, tak bym to określił, że to jest walka a nie gra i takie coś zniechęca. Dobry instrument i dobry smyczek pomaga w nauce i cieszy, wtedy są efekty i postępy w nauce.



Robi Pan bardzo profesjonalne smyczki do kontrabasów a czy do skrzypiec czy altówek również? Kto zamawia i gra Pana smyczkami?

Zrobienie jednego smyczka trwa dość długo, bo przecież nie robi tego maszyna, która produkuje na dzień 5 tysięcy sztuk. Wspomniałem już, że jest to żmudna praca ręczna i w dodatku niektóre smyczki się nie udają, nie grają, bo drewno, z którego są zrobione nie chce wibrować i taki smyczek jest bezużyteczny. Robię smyczki do kontrabasów a do innych instrumentów bardzo rzadko. Zrobiłem smyczek dla skrzypaczki z Winnipegu Natalii Zielinski, która gra moim smyczkiem już jakieś 10 lat. Moimi smyczkami grają muzycy w Singapurze, w Australii, w Europie, w Kanadzie, Stanach i Meksyku. Ja również gram smyczkiem zrobionym przez siebie. Zrobiłem bardzo dobry smyczek, który zatrzymałem dla siebie i właśnie nim gram już od wielu lat. Później zrobiłem jeszcze kilka bardzo dobrych, lepszych ale do mojego, starego można powiedzieć jestem przywiązany.
Mam ogromną satysfakcję również z tego, że mam okazję naprawiać instrumenty unikalne. Naprawiałem np. włoski instrument z 1686 roku. Niedawno sklejałem instrument przywieziony z Australii, który nie jest znany na naszym kontynencie. Sam miałem okazję widzieć taki instrument dęty (didgeridoo), zrobiony z drewna pierwszy raz w życiu.


Smyczkiem Zdzisława Prochownika gra na kontrabasie Mike Kroeger basista znanego zespołu Nickelback


A jak Pan odpoczywa?

Lubimy podróżować, żeglować, słuchać muzyki, spędzać czas z przyjaciółmi. Odpoczywam, tez albo nic nie robiąc, albo przy komputerze. Ostatnio założyłem swoją stronę z forum www.bassbar.com  . Napisałem kilka cennych porad jak naprawić uszkodzony smyczek i załączyłem do nich dużą ilość zdjęć, żeby też pokazać jak takiej naprawy dokonać. Muszę powiedzieć, że strona stała się dosyć popularna i to daje mi dużo radości.
Latem dużo czasu spędzam z rodziną na Hekli , na mojej „Syrence” – (żaglowce)

 




Jakie są Pana plany organizacyjne na najbliższa przyszłość?

Właśnie zarezerwowałem salę we Francuskim ośrodku kultury na 29 marca
2009 , gdzie odbędzie się przedstawienie Teatru Polskiego z Toronto w sztuce OPOWIEŚCI POLI NEGRI" TEKST I REŻYSERIA: Kazimierz Braun
OBSADA: Agata Pilitowska oraz Maria Nowotarska
Będzie to przedstawienie po polsku, ale z napisami w języku angielskim (na ekranie).
Proszę już dziś zapamiętać tą datę i zarezerwować sobie ten wieczór.

Zapraszamy
http://www.teatrpolskitoronto.com


Dziękuję za interesującą rozmowę i życzę Panu dużo energii do realizacji kolejnych niezwykłych projektów
Jolanta Małek PBIW